Powody dla których podatki wzrosną
"Czytajcie z moich ust: żadnych nowych podatków". Obietnica złożona prze Georga Busha seniora podczas kampanii prezydenckiej zemściła się na nim, Dopiero po fakcie Bush senior zrozumiał czemu nie jest w stanie dotrzymać tej obietnicy –a wszystko właśnie dla dobra gospodarki. Zrobił co oczekiwano po jego stanowisku ale decyzja ta go kosztowała wiele utraconego poparcia. I prawdopodobnie była z jednych głównych powodów dla których jego prezydentura trwała tylko jedną kadencję
Aktualnemu prezydentowi nie trzeba tej historii cytować jeszcze raz – aktualna sytuacja stawia go przed podobnym dylematem. W czasie kampanii do Białego Domu składał obietnicę , ze nie podniesie podatków dla rodzin których roczne dochody wynoszą mniej niż 250 000 dolarów rocznie. Cytując jego słowa „Jeżeli należysz do klasy średniej, twoje podatki nie wzrosną ani o centa. Nie wzrośnie podatek dochodowy. Nie wzrośnie podatek od wynagrodzeń. Ani od zysków kapitałowych. Żaden".” Teraz patrząc na sytuację sprzed kilku lat Obama widzi ryzyko złamania takiej obietnicy
Niesyte aktualny rozwój sytuacji wskazuje że nie będzie miał zbytniego wyboru i będzie musiał złamać te obietnice wyborczą. Podniesienie podatków dla tzw. Klasy średniej są potrzebne nawet jeśli nie uwzględnimy polityki długoterminowej aktualnego prezydenta dotyczących służby zdrowia, czy wydatków potrzebnych na rozwój infrastruktury. Jeśli spojrzymy na te plany potrzeba większych przychodów fiskalnych stanie się oczywista, bez nich deficyt budżetowy nawet przy założeniu ze zatrudnienie powróci do stanu sprzed kryzysu będzie ogromny. W przypadku bardziej realnego wzrostu zatrudnienia przewidywana dziura budżetowa będzie przygniatać gospodarkę.
Obama jak i większość polityków chciałby przenieść większość tych zobowiązań przenieść na najbogatszych obywateli Stanów ale staje się to niemożliwe do wykonania. Gdyż mimo opinii jakoby ta grupa była uprzywilejowana realnie prawo podatkowe jest ukierunkowane właśnie na opodatkowywanie osób zamożnych. Gdy do całości dodamy jeszcze już ujawnione plany dotyczące stanowych podatków dochodowych , USA wysunie się czoło krajów których poziom fiskalizmu jest najwyższy. Teoretycznie zawsze można się zwrócić ku dodatkowemu podatkowaniu Biznesu w szczególności zysków tylko że te podatki są już bardzo wysokie jak na międzynarodowe standardy.
Powyższa sytuacja powoduje że obecna administracja i Biały dom mają coraz mniej miejsca do manewrów. Budżet potrzebuje w tej chwili zastrzyku pieniędzy a bez podniesienia bazy podatku dochodowego , albo lub oraz zwiększenia zobowiązań fiskalnych dla klasy średniej nie uda się ich pozyskać.
Ruch w tym kierunku można już zobaczyć sekretarz skarbu Tim Geithner oraz główny doradca ekonomiczny Białego Domu Larry Summers podczas wypowiedzi na ten temat szykować grunt pod manewr wycofania się Obamy z swojej deklaracji .Wiec złamanie tej obietnicy zaczyna być już tylko kwestią czasu. Ponieważ kryzys nadal ciągnie gospodarkę w dół ,nie wydaje się by podniesie podatków dla klasy średniej w tym momencie było odpowiednim czasem – stwierdzili . Jednak zostawili sobie furtkę stwierdzając że nie mogą wykluczyć tej opcji. A walka z dziurą budżetową jest w priorytetem dla aktualnej administracji,
Pytany o wyjaśnienie Robert Gibbs, sekretarz prasowy Białego Domu starał się jak najszybciej odepchnąć ten temat. A potwierdzając deklarację Obamy zablokował rozwiązania proponowane przez Geithera i Summersa. Jeśli wiec nie była to z góry zaplanowana strategia w celu przesądowania opinii publicznej ruch ten nie przyniesie chluby jego twórcy.
Wiec jakie możliwości ma aktualny prezydent - Przeprowadzić całościową reformę podatkową . raczej taki ruch jest nieprawdopodobny . A jakie pomysły mają w tej chwili – przede wszystkim chcą zmniejszenia zakresów zwolnieni eń podatkowych oraz różnego rodzaju odliczeń . Tylko ze ta administracja ma problemy już z ogaranięcieciem własnej polityki . Dokładając reformę podatkową do aktualnej reformy służby zdrowia doprowadzi prawie na pewno do przeciążenia administracji.
Wiec rozsądnym ruchem wydaję się kontynuowanie dotychczasowej polityki jakim jest całościowa reforma w szczególności skupiając się na rozszerzeniu bazy podatkowej przy zachowaniu dotychczasowych stawek.
Zerwanie lub ograniczenie z ulgami podatkowymi dla opieki zdrowotnej zapewnianej przez pracodawcę wydaje się bardzo rozsądne Można w ten sposób zwiększyć przychody Dzięki temu reforma systemu opieki zdrowotnej może się okazać neutralna dla budżet. Trzeba jednak przyznać, że wymaga to podwójnego wyparcia, po pierwsze ze względu na podniesienie podatków dla klasy średniej, a po drugie, ponieważ Obama krytykował te rozwiązania podczas kampanii wyborczej. Jednak umiarkowani Demokraci są chętni. Obama musi łaskawie się na to zgodzić w imię kompromisu.
Poprawienie systemu zwolnień to jedno z najlepszych rozwiązań jakich można zrobić gdyz wyeliminowanie ich jest niemożliwe. Być może nie jest za późno, by wprowadzić system "ograniczaj i handluj" przy emisji dwutlenku węgla, by zwiększyć przychody tak jak planowała wykońać to poprzednia administracja. Dodatkowo dojdzie do tego podniesienie wieku emerytalnego dla zbilansowania budżetu wydatków społecznych. Potem zaś, abstrahując od tego wszystkiego i zakładając, że Kongres nie będzie w stanie przyjąć całościowej reformy podatku dochodowego, USA będą w końcu musiały pomyśleć o przyjęciu podatku od wartości dodanej (VAT) na wzór europejski.
Dodatkowym wymogiem jest relekcja Obamy aby zrealizować te plany . Wiec cały proces musi być wykonany powoli i małymi krokami jak na polu minowym . Dodatkowo jeśli Obama nie zdecyduje się na złamanie słowa cały kraj może pójść w ślady Kalifornii
samochody luksusowe forex